INSPIRACJA

Jak można wspierać dziecko?

Niezwykły prezent.

Wspierać dziecko można na wiele sposobów. Są bezpośrednie metody i takie mniej oczywiste.
I właśnie taką chcę Ci przybliżyć. Chcę się podzielić własną refleksją,  jak można dawać przykład dziecku by doceniać innych i w nieoczywisty sposób wspierać je w budowaniu poczucia własnej wartości.

Zimowy dzień nad  polskim morzem.
Zima nad polskim morzem.

Był mroźny, zimowy poranek. Śnieg z piaskiem skrzypiał przejmująco pod butami,  jednocześnie cudownie odbijając promienie słońca.
To była piękna zima. Mroźno i bardzo słonecznie. Wprost wymarzona pogoda na zimowe ferie nad morzem, na które wybrałam się wraz ze swoimi synami.

Morze w Sopocie na całej długości mola było zamarznięte. Piękny i niecodzienny widok. W dzień dużo spacerowaliśmy. Odwiedzaliśmy różne miejsca, niektóre z nich po to, aby się ogrzać i chwilę odpocząć przed kolejną wędrówką.

Długie wieczory natomiast spędzaliśmy w pensjonacie, który  wraz z krętymi schodami i  drzwiami prowadzącymi w nieznane miejsca, przywodził na myśl magiczne schody Hogwardu. Miejsce to miało w sobie trochę magii i nostalgii. Zwłaszcza dla miłośników Harrego Pottera. A do takich się zaliczaliśmy.

Zaczęło się w Bookarni

Kiedyś podczas przedpołudniowego spaceru dotarliśmy do „Bookarni”. Wtedy bardzo zaintrygowała mnie nazwa, bo lubię taką subtelną grę słów.  Aż się chciało wejść i sprawdzić.

To było ciekawe miejsce z wieloma książkami, a dodatkowo z aromatyczną kawą, rozgrzewającą herbatą i domowym ciastem, delikatnie oproszonym cukrem pudrem. To wszytko w ten zimowy dzień było cudowną mieszanką.

Siedzieliśmy na sofie grzejąc zmarznięcie ręce kubki z ciepłymi napojami. Mieliśmy czas, delektowaliśmy się zapachami i otoczeniem książek, które były przecież tak blisko. Niemalże na wyciągnięcie ręki. Dzieci oglądały z zaciekawieniem książki, a ja też byłam pogrążona w jakiejś lekturze.

W pewnym momencie młodszy syn, wtedy 4 letni przedszkolak, wyszukał książkę. Książkę, z którą przybiegł do mnie i błagalnym głosem prosił, aby wziąć ją do domu. Przynosił już klika wcześniej, ale dopiero przy tej pojawiło się w nim tyle entuzjazmu i ten niezwykły gest. Tulił książkę do siebie.

Wyciągnęłam rękę po tę książkę, aby zobaczyć co takiego wywołało aż tak niezwykłą reakcję u mojego dziecka.

„Marek, chłopiec który miał marzenia”.

Tytuł nic mi nie mówił, dziecku tym bardziej, bo jeszcze nie potrafiło czytać. Odwróciłam książkę, by zobaczyć, co jest z tyłu. A tam było zdjęcie Marka Kamińskiego wraz krótką notką biograficzną.

Pierwszą reakcją było zaskoczenie.

Jak trochę ochłonęłam, to podzieliłam się swoim spostrzeżeniem z synem.„Czy wiesz, że Marek Kamiński ma tego samego dnia urodziny co TY?”

Było to o tyle istotne, że starszy brat 4 latka miał urodziny tego samego dnia, co ja. Młodszy syn nie znał nikogo, kto miał urodziny tego samego dnia, co on. Nie znał nikogo, o kim mógłby powiedzieć, że ma urodziny tego samego dnia.

I właśnie znalazł. Już miał. To Marek Kamiński.

Wspólne czytanie

Już tego samego popołudnia ułożyliśmy się wygodnie na wielkim łóżku, przykryliśmy ciepłym kocem i byliśmy gotowi na wielkie czytanie. I ja i chłopcy byliśmy ciekawi, co Marek Kamiński robił, gdy był jeszcze chłopcem. Chłopcem, takim jaki oni, zanim został podróżnikiem i zdobywcą biegunów.

A Marek robił wiele dziwnych rzeczy i nie zawsze to były zachowania, które warto byłoby naśladować. I chłopcy dobrze o tym wiedzieli. Podczas tego czytania było trochę śmiechu, a przede wszystkim powodów do ciekawych rozmów. Każdego dnia była jeszcze większa chęć do tego, aby czytać i odkrywać więcej.

Ferie minęły nam z niezwykle ciekawą lekturą. Lekturą, która sprawiła, że wieczory miały swój niepowtarzalny urok. Urok odkrywania tego, co znajdowało się na kartach książki.

Powrót do domu

Po tygodniu powróciliśmy do domu, do pracy, do szkoły, do przedszkola.

Książka wróciła z nami.  Jedna myśl nie dawała mi spokoju. Miałam ogromną potrzebę podziękowania za te niezwykłe, zimowe ferie. Pełne zewnętrznego chłodu, ale ogromnego wewnętrznego ciepła. Ciepła, którego mogliśmy doświadczyć ze sobą, zatopieni w lekturze, w dziecięcej książce, która poruszyła i złączyła nas wszystkich.

I znalazłam sposób. Odszukałam adres e-mail i napisałam do Marka Kamińskiego. To nic, że go nie znałam. Przełamałam swój opór i napisałam. Podziękowałam mu w imieniu swoim i dzieci za książkę, dzięki której zwykłe zimowe ferie nabrały zupełnie innego wymiaru. Stały się wyjątkowym czasem, w bajkowej scenerii. Zima, słońce, śnieg, Sopot i książka.

A ponieważ marzec był już blisko, złożyłam także życzenia urodzinowe. Napisałam również o małym chłopcu, który wybrał książkę zmieniającą ich ferie w ciekawą przygodę. O chłopcu, który ma tego samego dnia urodziny.

Czułam ogromną satysfakcję, że to zrobiłam.

Zaskakujący zwrot akcji

Po kilku dniach pojawiło się kolejne zaskoczenie. Dostałam odpowiedź. Podziękowanie i wiele miłych słów. A przede wszystkim życzenia urodzinowe dla syna. Ta treść była skierowana właśnie do niego, do 4 latka, któremu Marek Kamiński składał urodzinowe życzenia.

Życzenia pełne pasji i marzeń. Byłam zachwycona! Podziękowałam komuś za to co robi, podzieliłam się dobrem z kimś innym i czułam, że to dobro wróciło. I do mnie i do mojego syna.

Przeczytałam synowi e-mail, ale on chciał koniecznie mieć go dla siebie, na papierze. Nigdy wcześniej, ani nigdy później nie widziałam swojego syna tak dumnie kroczącego do przedszkola. W dniu urodzin szedł z życzeniami od Marka Kamińskiego. Nie cukierki, czy poczęstunek, tylko właśnie ten list był najważniejszym wydarzeniem tego dnia.

Moje już całkiem duże dziecko.
Mama i jej dziecko.

Refleksja

Dziś chłopiec jest już nastolatkiem, młodym mężczyzną rozpoczynającym edukację w średniej szkole. A ja nadal uważam, że to, co zrobiłam było  wyjątkowym prezentem dla mojego dziecka, a dodatkowo pięknym gestem dla drugiego człowieka.

Podziękowałam komuś, za to co robi i sama też zostałam obdarowana.
I ja i mój syn, z którego nieustająco jestem ogromnie dumna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *